Praskie nadzieje

Wciąż nie wiem czy jeszcze potrafię wrócić do pisania tutaj, na pewno potrafię wracać do Pragi.

Wciąż nie wiem czy jeszcze potrafię wrócić do pisania tutaj, na pewno potrafię wracać do Pragi. Praga zmienia się w swoim rytmie, mimo to coroczne powroty tu zapewniają poczucie stałości. I to jest tak, że trzy, cztery dni bycia w takich miejscach jak Praga czy Berlin przynoszą mi odświeżający reset kilkutygodniowych wakacji. Przy czym Berlin pojawił się i pojawi się później, a Praga to ponad dziesięcioletnia regularność. Miasto jest takie jakby czekało, z lekka przegonione pandemią. Zabawa w rozpoznawanie miejsc. Dryfowanie do jakichś momentów, dotykanych przed laty. Momenty słońca odpalone w pamięci.

Jednak zawsze zanim Praga, to ta cudowna lokalna droga 11/611 z Hradec Kralove do Pragi jako nieodzowna część tej całej praskiej tradycji. Z każdym rokiem coś innego – w tym roku “Radio Nowy Świat” w podróży i akurat Mariusz Szczygieł rozmawiający z Michałem Nogasiem o swoim “Osobistym przewodniku po Pradze”. Nie ukrywam, że te pierwsze wyprawy sprzed lat do Pragi były mocno inspirowane artykułami Mariusza Szczygła o Pradze. “Zwiedźmy Pragę Černým”. Od paru lat podróżuję do Pragi z Babą, spacerując z psem wygląda się na typowego mieszkańca Pragi, wzmacniam ten wizerunek sandałami i przecinam kolejne przypadkowe ulice wczesnymi porankami. Lubię i jestem często witany uśmiechami mijanych osób na widok Baby, nierzadko ktoś zatrzymuje mnie i zaczyna się krótka rozmowa. I myślę, że każdy mi to przyzna, tego pozbawiona jest moja ojczyzna.

Cały upalny piątek i te wszystkie kilometry ulic w nogach posplątywanie liniami tramwajowymi zakończone na Žižkovie U Vystřelenýho oka. Piwo smakowało, plany przyrastały się jak kreski stawiane przez kelnerkę na rachunku. Dużo szczęścia na tym Žižkovie zawsze jest.

Sobotni poranek na Bubeneč’u. Farmářské trhy na Kulaťáku, czyli śniadanie na trawie. Popijam bubenečkie piwo i już bardzo wiadomo, że będzie upał, w który pod koniec dnia wplecie się burza, ale to dopiero gdzieś przy zejściu Havlíčkovych sadów na wieczornych Vinohradach. Wcześniej upalny spokój Starej Hadovki. Podeszczową nocą wyszedłem jeszcze z Babą, aby popatrzeć mokrą zieleń Bubeneča, na mokre granitowe kostki chodników, na pobladłe światełko w Hospůdki U Pětníka. Tak, chciałbym być kelnerem w miejscu takim jak to, lekko aroganckim w obyciu, ale w niezmiennie sprzyjającym humorze i blisko przynajmniej tej części ludzi, którzy tu wpadają po swoje wieczorne nadzieje.

Miejsce jak nadzieja i słowa, których nie zdołasz poprawić. Umkną na tysiące sposobów w swoich zawiłych konstelacjach zanikania. Powinniśmy zatrzymać się jeszcze za miastem, może zjechać. Nigdzie tu nie ma pośpiechu. 

Praha, 16-19 lipca 2020

Spacery praskie 2020:

16.07 – Bubeneč – Chotkovy sady – Mala Strana

17.07 – Žižkov – Strossmayerovo náměstí – Starý Bubeneč – Florenc – Žižkov

18.07 – Na Kulaťáku – Dejvice – Hadovka – Novy Bubenec – Ujezd – Kampa – Vinohrady

19.07 – Podbaba – Juliska